CHÓR FRANCESCO


CHÓR “FRANCESCO”


  1. Powstanie Chóru

Chór kościelny p.w. św. Franciszka z Asyżu przy parafii św. Floriana w Wirach został założony w czerwcu 1936 roku przez ówczesnego proboszcza parafii ks. Jana Zarembę. Chór został członkiem Związku Chórów Kościelnych założonego w 1926 roku  w archidiecezji gnieźnieńsko-poznańskiej i zatwierdzonego oficjalnie w roku 1938 przez Prymasa Polski kardynała Augusta Hlonda. Na czele chóru stanął wirowski organista Bernard Krajewski, który prowadził chór do roku 1938.
Samo powstanie chóru wiąże się z zapotrzebowaniem na stworzenie w Wirach zespołu śpiewaczego pozostającego wyłącznie na służbie kościołowi. Działające w tym czasie w Wirach Koło Śpiewacze im. Moniuszki uświetniało co prawda wiele znaczniejszych uroczystości kościelnych w tamtejszej świątyni, jednak nie było w stanie pogodzić funkcji zespołu kościelnego z prowadzonym na szeroką skalę świeckim życiem muzycznym. Podczas wielu niedziel zespół wyjeżdżał na koncerty, wycieczki, przygotowywał przedstawienia, okolicznościowe zebrania i zabawy. Taka sytuacja nie odpowiadała miejscowemu proboszczowi, który pragnął mieć „pełnowartościowy” chór kościelny, wyłącznie na użytek liturgii. Zbyt częste odmowy uczestnictwa w liturgii wirowskiego Koła Śpiewaczego, zaowocowały konfliktem Koła z proboszczem. Na kartach kroniki Koła Śpiewaczego pod datą 5 kwietnia 1936 roku znajduje się notatka, iż ks. Zaremba poinformował członków Koła, że zmęczony trwającą od dłuższego czasu sytuacją nie pozwoli więcej występować im podczas mszy św. i nosi się z zamiarem utworzenia chóru wyłącznie kościelnego, pod patronatem parafii Wiry. W wyniku rozłamu wśród członków Koła Śpiewaczego część jego śpiewaków pozostała w dawnych strukturach organizacji, jednocząc się pod kierownictwem nowego dyrygenta Gracjana Króla (pierwsza próba odbyła się w dniu 3 listopada 1936 roku w budynku szkoły w Wirach), a inni wstąpili w szeregi nowo utworzonego w czerwcu 1936 roku chóru kościelnego. Za radą proboszcza patronem chóru ustanowiono św. Franciszka z Asyżu. Lekcje chóru wyznaczone zostały na dwa razy w tygodniu, we wtorki i piątki. Siedzibą stała się sala domu parafialnego wybudowanego przy kościele w 1907 roku.  Prezesem chóru wybrano Stefana Janasika, sekretarzem Janinę Szymańską, a skarbnikiem Władysława Lipiaka. Po zaledwie miesiącu wspólnych prób chór zaśpiewał pierwszy raz na mszy św. w wirowskim kościele, prezentując stałe części z mszy ks. Chlondowskiego. W skład członków chóru z tamtego okresu wchodziły następujące osoby: (głosy żeńskie:) Maria Bogusławska, Katarzyna Demidowicz, Małgorzata Gajda, Bronisława Gąsiorek, Joanna Gąsiorek,  Maria Kaczmarek, Zofia Kaczmarek, Franciszka Kotlińska, Wiktoria Kujawa, Monika Łakoma, Maria Łakoma, Melania Mikołajczyk, Maria Pasoła, Jadwiga Pasoła, Wanda Pawlak, Stanisława Sikorska, Stanisława Stróżyk, Pelagia Woźniak, Anna Wójcik, (głosy męskie:) Nikodem Bogusławski, Leszek Grządzielski, Nikodem Lubawa, Jan Michalak, Edward Mikołajczyk, Alojzy Nowacki, Franciszek Nowicki, Franciszek Poprawka, Stefan Poprawka, Władysław Poprawka, Józef  Pruchniewski, Szczepan Pruchniewski, Feliks Sikorski, Bronisław Siebert, Franciszek Wójcik i Jan Wójcik.

  1. Chór w latach 1938 – 1991

Działalność chóru skupiała się głównie na udziale w liturgii w wirowskim kościele, tj. na śpiewie podczas mszy św. i nabożeństw. Częste niedobory osobowe w poszczególnych głosach (w szczególności w głosach męskich) zmuszały do dobory odpowiedniego repertuaru i ograniczania działalności zespołu. Bardzo duży wpływ na powiększenie liczebności chóru oraz zakres jego działalności mieli proboszczowie wirowskiej parafii. W roku 1959 proboszczem został ks.Stefan Tomaszkiewicz, który zainicjował organizowanie przez chór koncertów kolęd, oraz udział w koncertach poza parafią Wiry (np. w poznańskiej Farze) oraz organizację przedstawień teatralnych. O jednym z takich przedstawień pisał proboszcz Tomaszkiewicz w kronice parafii: „20.12.1959r. – Członkowie chóru kościelnego urządzili przedstawienie amatorskie w salce Domu Katolickiego”. Przedstawienia odbyły się w Wirach i pobliskim Luboniu-Lasku. Wykorzystano częściowo repertuar z wcześniejszych przedstawień Koła Śpiewaczego im. Moniuszki (Gwałtu, co się dzieje), oraz nowe przedstawienia np. Słowik. Występy teatralne połączone były z koncertem pieśni. Dla wielu mieszkańców okolicznych wsi był to jedyny kontakt z szeroko pojętą kulturą słowa i muzyki. Proboszcz ten był również animatorem wycieczek krajoznawczych, zabierając chór np. do Gniezna, Trzemeszna, Strzelna, Biskupina, Mogilna, Lwówka, Posadowa czy Przemętu. Wszędzie gdzie tylko nadarzyła się okazja odprawiał mszę św., a chór miał okazję zaprezentować się podczas jej odprawiania przed nową publicznością. W roku 1961 przypadło 25-lecie działalności chóru kościelnego w Wirach. Uroczystą mszę św. w intencji chórzystów celebrował ks.Tomaszkiewicz, jako opiekun chóru, wygłaszając przy tym okolicznościowe kazanie. Podczas mszy wystąpił zaproszony z Poznania chór parafii Bożego Ciała.
Kolejnym proboszczem który wpisał się w historię wirowskiego chóru był ks.Jan Ksycki stając się jego opiekunem w latach 1964-1971. Jego współpraca z chórem ułożyła się równie dobrze jak z ks. Tomaszkiewiczem. Za jego staraniem, w dniu 26 sierpnia 1965r. do parafii św. Floriana w Wirach przybyły siostry ze Zgromadzenia Służebniczek Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, założonego przez bł. E. Bojanowskiego w 1850r. Wśród nich była siostra Firmina Marczyńska, postać wyjątkowa, wielka miłośniczka muzyki, gry na organach i… dzieci, dyrygentka chóru przez następne 26 lat. W liście z 1992r. napisała: „…od najmłodszych lat w domu bardzo lubiłam dzieci. Takie były moje marzenia: być w klasztorze, uczyć dzieci i grać. Bóg spełnia nasze pragnienia. Swoją misję spełniłam w Wirach…”. Siostra Firmina Marczyńska (przed wstąpieniem do zakonu – Feliksa Marczyńska) urodziła się w roku 1928, a w 1947r. wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Służebniczek NMP Niepokalanego Poczęcia w Pleszewie. Naukę gry na organach rozpoczęła jako dziecko, w domu rodzinnym. Pochodziła z rodziny wybitnych muzyków. Jej dwaj starsi bracia byli znanymi kontrabasistami i pedagogami. Starszy z braci, Zdzisław Marczyński (ur. w 1916 roku w Żninie koło Poznania) przed wojną studiował w Konserwatorium Muzycznym w Poznaniu pod kierunkiem Adama Bronisława Ciechańskiego. Później był profesorem tej uczelni. Grał w Filharmonii Krakowskiej i Poznańskiej, w Filharmonii Narodowej w Warszawie, a po wyjeździe do Kanady (1969) uczył w konserwatorium muzycznym w Trois Riviers i Quebec City. Natomiast Joachim Marczyński, również uczeń A.B. Ciechańskiego, założył klasę kontrabasu we wrocławskiej Akademii Muzycznej. Siostra Firmina Marczyńska nie posiadała wykształcenia muzycznego. Naukę gry na organach doskonaliła w Zgromadzeniu Sióstr Służebniczek NMP, a będąc już na placówce w Wirach, uczęszczała na kursy z zagadnień muzyki kościelnej prowadzone przy Archidiecezjalnym Seminarium Duchownym w Poznaniu. Zaraz po przyjściu na nową placówkę w Wirach została organistą w kościele parafialnym i jednocześnie dyrygentem wirowskiego chóru. Jak się okazało, czterogłosowy chór mieszany był dla niej pierwszym tego typu zespołem, jaki przyszło jej prowadzić. Siostra Firmina chcąc sprostać zadaniom jakie stały się jej udziałem, z wrodzonym sobie zapałem rozpoczęła niełatwą pracę, nie zważając nawet na złe warunki lokalowe jakie zastała w Wirach.  Opisała je po latach w jednym z listów: „Ściany domy były pomalowane, …ale bez ogrzewania,… a wtedy były mrozy do –280 C! W kuchni woda w wiadrach zamarzła przez noc. Rano w lodzie się myłyśmy, a na ścianach był szron – kąty pełne mrozu. Mam wrażenie, że nikt z ludzi, nawet w zakonie, o tym nie wie, ani nie wierzy, że w takiej „Betlejemce” mieszkałyśmy… Woda, hydrofor, motory, łazienki – to wszystko nasz wkład… Prawda jest taka: „musimy siać, choć grunta marne”, więc siałyśmy, bo i dusze dziecięce były zaniedbane. Opuściłyśmy dom w warunkach całkiem odmiennych, jak przystało na XX wiek… Dziś ten dobrobyt wychodzi mi – reumatyzm, ale niczego nie żałuję, bo trzeba się spalać dla Królestwa Bożego. Gdybym się jeszcze raz narodziła, to bym tak samo wstąpiła do Zakonu i gorliwie pracowała”.  Praca siostry Firminy z wirowskim chórem rozpoczęła się od weryfikacji dotychczasowego repertuaru, sprawdzeniu możliwości głosowych śpiewaków i odpowiednim doborem nowych pieśni. W tym czasie zadbano o odpowiednie przygotowanie materiałów nutowych. Powstały zeszyty z pieśniami na kolejne okresy roku liturgicznego, przygotowane specjalnie dla poszczególnych głosów. W opracowaniach znalazły się: stałe części mszy, pieśni maryjne, wielkopostne, adwentowe oraz kolędy. Nuty przepisywane były ręcznie z ogromną starannością i dokładnością. Słynąca z dbałości i poszanowania dla wartości wszelkich przedmiotów s. Firmina, wszystkie przygotowane zeszyty nutowe owijała w papierowe okładki, opisując szczegółowo każdy z zeszytów, a następnie umieszczała je w osobnych teczkach. Tak przygotowane teczki  układane były w szafie na sali prób. Zwracała przy tym szczególną uwagę, aby korzystający z nich chórzyści dbali o powierzone im nuty. Wiele z egzemplarzy nut z tamtego okresu wygląda jakby były wcale nie używane, a o ich wieku świadczy jedynie kolor pożółkłych kartek. Chór brał czynny udział w życiu parafii, uczestnicząc we wszystkich ważniejszych świętach całego roku liturgicznego, jak również podczas niedzielnych mszy św. Kolejne lata pracy niejednokrotnie utrudniała sytuacja kadrowa i braki osobowe w poszczególnych głosach. W roku 1974, wraz z przyjściem do parafii ks.Mieczysława Matysiaka sytuacja wirowskiego chóru nie uległa większej zmianie. Wykonywano nadal sumiennie swe obowiązki związane z udziałem chóru w coniedzielnych mszach świętych, mimo częstych problemów osobowych. Z inicjatywy chóru, przy współudziale nowego proboszcza, organizowano wspólne wyjazdy, urozmaicające życie artystyczne chórzystów, aby może w ten sposób zachęcić również nowego osoby do wstępowania w szeregi zespołu. I tak odwiedzono klasztor w Częstochowie, sanktuarium maryjne z przepiękną bazyliką  w Wambierzycach, sanktuarium w Licheniu i Niepokalanowie, oraz Warszawę. Ks.Matysiak widział stale pogłębiający się problem zmniejszania się ilości członków chóru oraz coraz wyższą średnią ich wieku, ale nie potrafił znaleźć sposobu na zmianę tej sytuacji. Niestety przedwczesna śmierć ks.Matysiaka, w dniu 1 października 1981r. przerwała jego posługę kapłańską w wirowskiej parafii. Po  jego śmierci i przyjściu nowego zarządcy parafii okazało się, że nadal brakuje kontynuatora troski o podtrzymanie tradycji chóralnych w parafii, jakim był wielki przyjaciel chóru ks. Tomaszkiewicz. Nikt nie chciał podjąć trudu szukania dla niemłodego już zespołu nowych ścieżek rozwoju.  Nowy proboszcz parafii, którym został w 1981r. ks. Dionizy Jóźwiak  nie był entuzjastom ani zwolennikiem śpiewu chóralnego. W liturgii mszy św. zaczęły coraz częściej pojawiać się pieśni znane z ruchu Światło-Życie, skupiającego głównie ludzi młodych, chcących brać czynny udział w życiu Kościoła. Ruch ten, w dużej mierze propagowany i pielęgnowany przez młodych księży i kleryków, bogaty był w pieśni o tematyce religijnej, z bardzo uproszczoną linią melodyczną, sprzyjającą szybkiej nauce takiego repertuaru.  Szczególnie w drugiej połowie lat 80-tych, kiedy w parafii działał młodzieżowy zespół muzyczny, śpiewający przy akompaniamencie gitary taki właśnie repertuar,  działalność wirowskiego chóru przeszła na dalszy plan. W kontekście szybko postępujących przemian w Kościele lat 80-tych XX wieku, połączonych z nowym spojrzeniem wielu księży na problem ewangelizacji, szczególnie młodzieży, konfrontacja chóru ze „staroświeckimi” pieśniami z dynamicznymi piosenkami kościelnych grup młodzieżowych była bardzo trudna i z góry skazana na porażkę.

Najważniejszym wydarzeniem połowy lat 80-tych dla członków chóru, była uroczystość 50-lecia działalności chóru kościelnego w Wirach. Główne obchody odbyły się 15 czerwca 1986r. Najlepiej charakter tej uroczystości oddaje wpis kronikarki Stanisławy Sikorskiej, zamieszczony w I tomie Kroniki chóru:  „15 czerwca 1986 roku pięknie zaświeciło słońce na Złoty Jubileusz Chóru Kościelnego w Wirach pod wezwaniem św. Franciszka z Asyżu. Na ten uroczysty dzień kościół został przybrany kwiatami i emblematami. W kruchcie kościoła była wystawiona gazetka przedstawiająca działalność chóru w ciągu 50 lat. O godzinie 1030 zebraliśmy się przed Domem Katolickim. Nadjechał autobus przywożąc nam gości z Żabikowa. Jeden ze śpiewaków, Bogusław Sikorski, poprosił chór z Żabikowa do kościoła. Goście zajęli miejsce na chórze, a pozostałe chóry – mieszany, młodzieżowy i dziecięcy zajęły miejsca bliżej ołtarza. Ksiądz proboszcz powitał ks. kanclerza Kazimierza Królaka, ks. kanonika Stefana Tomaszkiewicza oraz wszystkich gości którzy przybyli na naszą uroczystość. O godzinie 1100 rozpoczęła się msza święta. Chór z Żabikowa zaśpiewał na wejście uroczyste Laudate Dominum. Z wielkim wzruszeniem słuchaliśmy pięknego i potężnego śpiewu czterdziestoosobowego chóru. Ofiarę mszy świętej w intencji śpiewaków żyjących i umarłych oraz w intencji siostry dyrygentki sprawował ks. kanclerz K.Królak. Wygłosił on również piękną homilię o działalności i poświęceniu się śpiewaków oraz ich pracy nad opanowaniem trudnych pieśni kościelnych..”

Ciągle zmniejszający się skład  chóru, zmuszał zespół do śpiewania pieśni dwu i trzy głosowych. Dlatego też np. podczas  kolejnych obchodów święta św. Cecylii w dniu 22 listopada 1989 chór śpiewał wyłącznie utwory dwugłosowe.  Szczególnym wydarzeniem tamtych lat była uroczystość w dniu 26 sierpnia 1990r. Był to jubileusz 25-lecia pobytu w Wirach siostry Firminy Marczyńskiej i zarazem jubileusz jej pracy z chórem wirowskim. Zastanawiającym jest fakt, że mszą św. odprawianą w tej intencji, była pierwsza niedzielna msza o godz.7.00 rano. Czy tak miało wyglądać podziękowanie i ukoronowanie 25 lat pracy w wirowskiej parafii? s. Firmina przez te wszystkie lata zajmowała się chórem parafialnym, a w późniejszym okresie dziecięcym chórkiem kościelnym. Codziennie grała na organach podczas mszy św., a przede wszystkim przez  25 lat uczyła religii wirowskie dzieci. Więcej światła na te wydarzenia rzucają listy s. Firminy z lat 1992-1993, już po odwołaniu jej z wirowskiej placówki: „Wczoraj przeglądałam wirowski żłóbek (na fotografii). Przyszła mi myśl, że chętnie bym latem przejechała się do Wir, ale chyba dopiero wtedy, gdy „Władza” będzie inna. Tyle lat tam spędziłam, połowę mego życia, jednak ostatnie chwile nie były miłe.” lub kolejny list napisany w 1993r. na wieść o przejęciu parafii przez ks.Kazimierza Szachowicza: „…gdyby ta zmiana nastąpiła wcześniej, Siostry na pewno by pozostały… Trudno mi było przeżyć to wszystko, ale nic bez woli Bożej się nie dzieje. Myśmy siały przez 26 lat, a plony zbierać będą inni. Jak byłam młoda i zdrowa to się nie oszczędzałam. Praca dla chwały Bożej i pożytku dusz sprawiała mi radość i zadowolenie. Dzisiaj rozumiem, że powrót do Wir jest niemożliwy, bo brak nowych powołań, a jeśli kilka jest to żadna nie chce iść na wioskę.” W niecały rok od tej pamiętnej niedzieli 26 sierpnia 1990r. nadszedł dzień jeszcze smutniejszy. Dzień 28 lipca 1991r. Data której nikt z ówczesnych śpiewaków chóru kościelnego w Wirach nie chciał doczekać. W kronice chóru (żaden ze śpiewaków nie myślał wtedy że kiedyś mogą być kolejne tomy kroniki), na jej ostatnich kartkach zapisano:Wiry dn.28.VII.91r. – Nadszedł dzień kiedy zatrzymał się czas dla śpiewaków chóru kościelnego w Wirach. Choć w małej gromadce, bo pozostało nas tylko dziesięciu, śpiewaliśmy Panu z radością. Wytrwali do końca: Mieczysława Kowalak, Stanisława Sikorska, Zofia Grzeszkowiak, Stanisław Kujawa, Helena Michalak, Pelagia Pruchniewska, Zofia Szajbe, Aniela Gonigroszek, Emilia Ratajczak, Genowefa Wleklak. Zgromadzenie Sióstr Służebniczek Maryi odwołało nasze siostry z placówki w Wirach. Pozostaliśmy bez dyrygentki ponieważ siostra Firmina została powołana na inną placówkę – tym samym  nasz chór nie miał już innego wyjścia tylko przestać śpiewać. W niedzielę 28 lipca 1991 roku zaśpiewaliśmy ostatni raz na mszy świętej dziękczynnej Pany Bogu i Matce Najświętszej za 55 lat śpiewania i 26 lat współpracy ze siostrą Firminą. W czasie mszy świętej śpiewaliśmy Przeczysta Matko i  Wszystko Tobie dziś oddaję. Po mszy świętej odbyło się pożegnanie siostry Firminy – naszej dyrygentki. Siostrę żegnał mały chórek, ministranci, chór starszych, ks.proboszcz i parafianie. Na zakończenie chór zaśpiewał Plurimos annos i tak zakończyła się działalność chóru kościelnego w Wirach pod wezwaniem św.Fraciszka z Asyżu”. Praca siostry Firminy z wirowskim chórem trwała nieprzerwanie 26 lat. Była dyrygentem o najdłuższym stażu, nieporównywalnym z nikim wcześniej.

  1. Działalność chóru od roku 1993

Nadszedł dzień 25 marca 1993r. Do parafii św.Floriana w Wirach przychodzi nowy proboszcz ks. Kazimierz Szachowicz, wielki entuzjasta muzyki sakralnej, a w szczególności śpiewu chóralnego. Jego zainteresowania muzyką wyniesione z domu rodzinnego (ojciec ks. Szachowicza, także Kazimierz, kształcił się w szkole organistowskiej w Wilnie, pracując jako organista parafialny na wileńszczyźnie, a później przez długie lata w Chodzieży) zaowocowały w późniejszych latach studiami muzykologicznymi na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Od początku pracy duszpasterskiej związany był z wieloma chórami kościelnymi.  Zawsze z wielką troską odnosił się do problemu odpowiedniego śpiewu towarzyszącemu liturgii mszy św. Po objęciu funkcji proboszcza parafii wirowskiej, jednym z ważnych dla niego problemów było poznanie stanu życia muzycznego parafii, którą przyszło mu prowadzić. Po zaledwie dwóch tygodniach od przyjścia na nową placówkę doszło do spotkania na probostwie z pierwszą parą, której nowy proboszcz miał udzielić sakramentu małżeństwa. Byli to Katarzyna Kerber i Arkadiusz Klemczak. Ks.Szachowicz dowiedział się, że Arkadiusz Klemczak jest wychowankiem Poznańskiej Szkoły Chóralnej Jerzego Kurczewskiego i jednocześnie studentem III roku muzykologii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Spotkanie to miało więc zaowocować w przyszłości konkretnymi rozwiązaniami. Ustalono, że po wakacjach letnich podjęte zostaną działania zmierzające do reaktywowania nieistniejącego od lipca 1991r. chóru parafialnego, a Arkadiusz Klemczak zasili jeden z głosów męskich. Przez okres lata i wczesnej jesieni trwała ciągła akcja agitacyjna ze strony wirowskiego proboszcza, mająca na celu zachęcenia do powrotu do śpiewania dawnych członków chóru jak i nowych śpiewaków. We wrześniu 1993r. rozpoczęły się pierwsze próby. Prowadził je osobiście ks.Kazimierz Szachowicz. Do pomocy poprosił ówczesnego organistę parafialnego Ireneusza Kapluka.  W pierwszych próbach udział brało kilkanaście osób, składających się w dużej części z dawnych chórzystów. W kronice chóru nie zanotowano składu osobowego tej grupy, ale w wyniku przeprowadzonych wywiadów z członkami chóru, udało się w przybliżeniu odtworzyć jej skład. Były to następujące osoby: Zofia Szajbe, Danuta Szymkowiak, Mieczysława Kowalak, Aleksandra Klemczak, Arkadiusz Klemczak, Seweryn Spychała, Szczepan Ratajczak, Marek Gonigroszek, Danuta Kasztelan, Stanisława Michalak, Marian Poprawka, Adam Ratajczak,   Eugeniusz Cichowlas, Robert Szenajch. Po kilku próbach z organistą Ireneuszem Kaplukiem i nie najlepiej układającej się współpracy między chórem a dyrygentem, ks. Szachowicz zaproponował prowadzenie zespołu Arkadiuszowi Klemczakowi. Była to decyzja bardzo odważna, podyktowana częściowo desperacką próbą ratowania nowo reaktywowanego chóru, borykającego się z problemami osobowymi i złą atmosferą wewnątrz zespołu. Sam proboszcz nie mógł go prowadzić z racji licznych obowiązków związanych z prowadzeniem parafii, w której był jedynym kapłanem (w parafii nie było wikariusza). Nowy dyrygent miał zaledwie 24 lata i żadnego doświadczenia w prowadzeniu czterogłosowego chóru mieszanego, podobnie jak prawie 30 lat wcześniej s. Firmina Marczyńska.  Ale tutaj pomocą okazały się lata spędzone przez Arkadiusza Klemczaka w Państwowej Podstawowej Szkole Muzycznej im .Karola Szymanowskiego w Poznaniu i w Poznańskim Chórze Chłopięcym prowadzonym mistrzowską ręką Jerzego Kurczewskiego. Świadczy o tym fragment wywiadu z października 2008r. udzielonego przez Arkadiusza Klemczaka lokalnej gazecie „Wieści Lubońskie” w którym mówił: „Przyglądając się przez lata, pracy prof. Kurczewskiego oraz jego asystentów, staram się wcielać w życie wiele jego wskazówek i metod. Zawsze wielkie znaczenie dla Profesora miał repertuar chóru. Starał się, aby zespół wykonywał utwory z najwyższej półki światowej literatury chóralnej, wymagające ogromnego zaangażowania i umiejętności. Dokonywał wielu światowych prawykonań utworów kompozytorów współczesnych, utworów o najwyższym stopniu trudności. W swojej pracy staram się również sięgać po tego typu utwory. Wiem, że przyswojenie sobie takiego repertuaru przez amatorski chór jest bardzo trudne, ale satysfakcja z osiągniętego celu rekompensuje wszystkie trudy i przeciwności. W swojej pracy wykorzystuję również wiele wskazówek czysto technicznych, pozwalających sprawniej i efektywniej pracować z chórem. Gdyby nie lata spędzone w Chórze profesora Kurczewskiego oraz późniejsze zajęcia na muzykologii, nigdy nie zdecydowałbym się stanąć przed grupą dorosłych ludzi różnych profesji (bardzo dalekich od muzyki) i stworzyć z nich wspaniale brzmiący, jednorodny zespół”. Od połowy października 1993r. kiedy to nowy dyrygent rozpoczął pracę z chórem, nastąpił powolny i mozolny proces rozwoju chóru p.w. św.Franciszka z Asyżu.

Podczas świąt Bożego Narodzenia 1993 roku zespół śpiewał już pierwsze kolędy. W ciągu najbliższych trzech lat w jego skład wchodziła różna ilość, zmieniających się co pewien czas śpiewaków. Byli nimi: Zofia Szajbe, Danuta Szymkowiak, Mieczysława Kowalak, Aleksandra Klemczak, Danuta Kasztelan, Stanisława Michalak, Helena Piątek, Elżbieta Cegiołka, Anna Potrawiak, Agnieszka Konieczna, Anna Stelmach, Katarzyna Brylczak, Anna Hoffmann, Anna Cichowlas, Elżbieta Pawłowska, Adam Ratajczak, Robert Szenajch, Marek Gonigroszek, Eugeniusz Cichowlas, Jarosław Szajbe, Stanisław Sobieraj, Zenon Hoffmann, Seweryn Spychała, Leon Konieczny, Czesław Wiścicki i Maciej Łyk.  Dużym problemem tamtego czasu był bardzo niestabilny i ciągle ulegający modyfikacjom skład. Były nawet momenty, w których zastanawiano się nad rozwiązaniem działalności chóru, ze względu na ciągły niedobór głosów lub trudności z zebranie pełnego składu zespołu. Do chóru przyszło kilka młodych osób, którzy nie zawsze byli w stanie połączyć obowiązki szkolne i domowe z próbami. Chórzyści z dawnego składu z przed roku 1993 stopniowo odchodzili  z zespołu, najczęściej z powodu podeszłego już wieku i warunków zdrowotnych. Powodem były też coraz wyższe wymagania stawiane przez dyrygenta swoim podopiecznym, co wymuszało konieczność pełnego zaangażowana się w pracę zespołu i udział w mozolnych próbach. Zaczęto sięgać po coraz trudniejszy repertuar np. po Alleluja z Oratorium Mesjasz Jerzego Fryderyka Haendla, czy Ave Verum Wolfganga Amadeusza Mozarta, wymagający ciągłego podnoszenia swoich umiejętności.  Od 1996r. skład zespołu zaczął się powoli stabilizować. W tym roku powołano również prezesa chóru, którym został Seweryn Spychała, wieloletni śpiewak, rozpoczynający swą przygodę z chórem parafialnym w Wirach w 1957r.

Wytężona praca i ciągłe podnoszenie swoich umiejętności spowodowało, że w ciągu następnych lat mocno rozwinęła się działalność chóru z Wir. Szczegóły tej działalności opisane zostały w książce pt.”Od Św.Franciszka do Francesco”, napisanej przez Arkadiusza Klemczaka z okazji 75-lecia działalności chóru. Zespół koncertował w wielu kościołach na terenie całej Polski, jak również poza granicami naszego kraju. Na zaproszenie Polaków z Mińska i Baranowicz wystąpił z cyklem koncertów na Białorusi. Udał się też z wizytą do patrona zespołu – Św. Franciszka, do Asyżu. Swoim śpiewem upiększał liturgię mszy świętych, jak również wykonał kilka koncertów, między innymi  na Placu Św. Piotra w Rzymie, w bazylice w Asyżu, czy w kościele Miłosierdzia Bożego w Rzymie. Miał również okazję zaprezentować się licznej grupie turystów w sławnym antycznym amfiteatrze w Pompejach. Niezapomnianym przeżyciem była możliwość zaśpiewania przy grobie Papieża Jana Pawła II w grotach watykańskich. Chór wystąpił też w kościele  na Wzgórzu Kahlenberg w Wiedniu. Pierwszy raz w swojej długoletniej działalności wirowski chór miał okazję zaśpiewać dla ogólnopolskiej widowni na Mszy Św. transmitowanej przez TVP 1 w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Krakowie – Łagiewnikach. Chór „FRANCESCO”  odwiedził dwukrotnie Ukrainę, w tym w liczącej ponad 5 tys. kilometrów podróży, zwiedził Odessę i Jałtę na Krymie, oraz śpiewał dla Polaków mieszkających we Lwowie, Przemyślanach i  Tarnopolu. Wielkim przeżyciem był wyjazd do sanktuarium maryjnego w Medjugorje w Bośni i Hercegowinie.

Skąd nazwa „FRANCESCO”?

W maju 2002 r. na Świętej Górze pod Gostyniem, w tamtejszym sanktuarium odbyło się wiosenne spotkanie chórów, zrzeszonych w ogólnopolskim Związku Chórów Kościelnych CAECILIANUM oddział w Poznaniu, którego zespół z Wir został członkiem.  W spotkaniu połączonym z prezentacją poszczególnych chórów udział brały, oprócz gospodarza tj. Poznańskiego Chóru Katedralnego,  między innymi następujące zespoły:  Chór Don Bosco pod dyrekcją Leszka Bajona, Chór Erato pod dyrekcją Przemysława Pałki,  Chór Bard pod dyrekcją Marka Gandeckiego, Chór Miriam pod dyrekcją Władysława Walusa, Chór Lutnia pod dyrekcją Eugeniusza Szczepańskiego oraz chór kościelny p. w. św. Franciszka z Asyżu z Wir. Przeczytawszy okolicznościowy plakat reklamujący spotkanie chórów, dyrygent wirowskiego chóru wpadł na pomysł skrócenia nazwy zespołu, aby ją upodobnić do krótkich i wpadających w ucho nazw pozostałych chórów zapowiadanych na plakacie. Pomysł ten urzeczywistniono w roku  2003. W kwietniu 2003r. na wniosek dyrygenta Arkadiusza Klemczaka zapadła decyzja o zmianie nazwy chóru. Długą nazwę zespołu (Chór p. w.św.Franciszka z Asyżu parafii św.Floriana w Wirach) dyrygent zaproponował zastąpić imieniem patrona chóru w oryginalnym włoskim brzmieniu – FRANCESCO. W ten sposób, zachowując nadal tradycję nazwy i patronatu nad chórem, zapoczątkowaną 67 lat wcześniej, powstała krótka, łatwa do zapamiętania i wpadająca w ucho nowa nazwa chóru. W krótkim czasie przyjęła się ona w poznańskim środowisku chóralnym oraz wśród samych chórzystów i wirowskich parafian.

Działalność dodatkowa – konkursy chóralne.

Ciągle pracując nad swoimi umiejętnościami Chór “Francesco” rozwijał nowe dziedziny działalności, których nigdy wcześniej nie próbował. Zaczął brać udział w konkursach chóralnych. Kilkakrotnie znalazł się wśród laureatów konkursów organizowanych przez archidiecezję poznańską, jako eliminacje do konkursów ogólnopolskich. Zdobywając czołowe miejsca zaczął reprezentować archidiecezję w finałach ogólnopolskich konkursów chóralnych,  w tym w: finale I Ogólnopolskiego Konkursu Pieśni Pasyjnej w Bydgoszczy,  ogólnopolskim konkursie chóralnym w Toruniu, w dwóch finałach Ogólnopolskiego Konkursu Chórów Kościelnych „Caecilianum” w Warszawie organizowanych przez Zarząd Główny Związku Chórów Kościelnych “Caecilianum”, gdzie w pierwszej edycji znalazł się w ścisłym finale, otrzymując nagrodę specjalną. Ten największy sukces chóru tak opisany został w książce o wirowskim chórze:

„…Od jesieni 2004 roku trwały intensywne przygotowania do udziału w finale warszawskiego konkursu. 30 września zespół udał się po podwarszawskiego Otwocka, gdzie w Domu Rekolekcyjnym Księży Pallotynów przygotowywał się do przesłuchań. Przeprowadzono kilka prób poświęconych emisji głosu, oraz wielokrotnie powtarzano najtrudniejsze miejsca w starannie dobranym repertuarze, w skład którego wchodziły utwory z najwyższej półki sakralnej literatury chóralnej, z pięciogłosowym In Monte Olivetti Mikołaja Zieleńskiego. Sam konkurs finałowy składał się dwóch etapów. W pierwszym udział brały wszystkie chóry delegowane z kilku oddziałów związku CAECILIANUM z terenu całej Polski (razem dwanaście chórów), a do drugiego etapu wchodziła jedynie szóstka najlepszych. Jury konkursu składało się z wybitnych znawców muzyki chóralnej, profesorów Akademii Muzycznych z Warszawy, Poznania i Krakowa, oraz znakomitych dyrygentów. W skład jury wchodzili: Leszek Bajon, Benedykt Błoński, Ryszard Handke, Jerzy Kurcz, ks. Kazimierz Szymonik, Henryk Wojnarowski i ks. Andrzej Zając. Atmosferę konkursu oddaje artykuł napisany przez dyrygenta do grudniowego wydania czasopisma parafii Wiry „Florian”:

I wreszcie nadszedł dzień 2 października. Śpiewaliśmy w przesłuchaniach przedpołudniowych; bezpośrednio przed nami wspaniały Chór Archikatedry Warszawskiej, tuż po nas kameralny Chór Poznańskiej Fary. Czy w takim towarzystwie można wypaść choćby przyzwoicie? Ale przecież przyjechaliśmy po to, aby zaśpiewać, najlepiej jak umiemy. Stres był niewyobrażalny; w najważniejszej chwili zakradło się zwątpienie i strach. I w tym momencie ratunkiem dla mnie była wspaniała osobowość naszego chóru, jego Prezes p. Seweryn Spychała. Bez niego nasz zespół nie byłby taki jaki jest! On potrafi zachęcić, pochwalić, skarcić gdy trzeba. Jego uśmiech, dobre słowo – rozładowujące napięcie w najtrudniejszych chwilach – i serdeczny uścisk dłoni sprawił, że przestałem myśleć o obawach związanych z trudnymi miejscami w utworach, które za chwile zaśpiewamy. I o odpowiedzialności przy podawaniu dźwięków. Przecież włożyliśmy w to tyle pracy. To był najlepszy koncert chóru Francesco w jego dziesięcioletnim okresie działalności! Przejmująca cisza jaka zapadała po każdym utworze – podczas konkursów nie oklaskuje się wykonawców, aby nie rozpraszać uwagi – była wyrazem zasłuchania i zaangażowania słuchaczy. O ocenianiu występu i upatrywaniu szans w dalszej części konkursu trudni było mówić, przecież wiele znakomitych zespołów jeszcze nie wystąpiło. Spośród dwunastu chórów, które przyjechały na finałowy konkurs do Warszawy, miała zostać wybrana najlepsza szóstka ścisłego finału. To było pragnienie każdego z chórów, które tam występowały. Werdykt jury odczytano po mszy św., która zakończyła pierwszy dzień konkursowych zmagań. Jako trzeci zespół, który znalazł się wśród najlepszych, wyczytany został… chór Francesco! Chwila niedowierzania, a później wybuch ogromnej radości wszystkich śpiewaków, szczególnie spontaniczny naszej wspaniałej młodzieży. Łzy wzruszenia były najlepszą nagrodą za miesiące przygotowań, ciężkiej pracy i wyrzeczeń, bez których nie byłoby tego sukcesu. Takie chwile pozostaną w nas na zawsze, dla nich warto poświęcać wiele czasu, którego każdemu zawsze brakuje. Drugi dzień przesłuchań miał wyłonić trójkę laureatów całego konkursu. To było już śpiewanie na najwyższym poziomie o jakim można mówić w muzyce chóralnej. Zwycięzcą okazał się Chór Mariański z Krakowa, laureat wielu międzynarodowych konkursów. Doskonały zespół. Nasz chór wyróżniony został nagrodą specjalną ufundowaną przez prezydenta dzielnicy Praga-Południe, jednego z patronów konkursu. To największy sukces chóru z parafii Wiry w jego prawie siedemdziesięcioletniej historii. Dziękuję serdecznie całemu Chórowi za to osiągnięcie! Byliście, przepraszam jesteście wspaniali!”

Obecnie chór „Francesco” skupia się głównie na udziale w najróżniejszych uroczystościach kościelnych i patriotycznych organizowanych w wielu kościołach archidiecezji poznańskiej, korzystając z wielu zaproszeń, a przede wszystkim na oprawie mszy św. w rodzimej wirowskiej parafii.


Dyrygenci Chóru (lata działalności):

  1. Bernard Krajewski (1936 – 1938)
  2. Jan Depczyński (1938 – 1950, przerwa w latach 1943-1945)
  3. Edward Kujawa (1950 – 1959)
  4. Szczepan Okoń (1959 – 1962)
  5. Jan Depczyński (1962 – 1965)
  6. s.Firmina Marczyńska (1965 – 1991)

1991 – 1993 przerwa w działalności chóru

  1. Arkadiusz Klemczak (1993 – obecnie)

Prezesi Chóru (lata działalności):

  1. Stefan Janasik (1936-1938)
  2. Alojzy Nowacki (1938 – 1943)

1945 – 1949  brak danych

  1. Stanisława Sikorska (1949 – 1991)

1993 – 1996  nie powołano prezesa chóru

  1. Seweryn Spychała (1996 – 2006)
  2. Wiesław Broda (2006 – 2017)
  3. Helena Piątek (2017 – obecnie)

Organiści współpracujący z Chórem (akompaniament):

Do 1991 roku organista parafii Wiry był jednocześnie dyrygentem chóru.

Od roku 1993:

  1. Ireneusz Kapluk
  2. Krzysztof Leśniewicz
  3. Krzysztof Bartkowiak
  4. Paweł Bulek

Opracował: Dyrygent chóru „FRANCESCO” p. Arkadiusz Klemczak


Życiorys patrona chóru św.Franciszka z Asyżu